Nie bez powodu to właśnie klocki drewniane są zalecane jako pierwsze klocki do zabawy dla malucha.
To właśnie wtedy, gdy dziecko z nich buduje ma szansę zarówno tworzyć jak i burzyć, obserwować co się stanie, gdy źle położy klocek. Może zobaczyć zarówno całość konstrukcji, jak i jej poszczególne elementy rozsypane na podłodze.
Maluchy czerpią największą radość właśnie z burzenia. Najpierw misternie dokładają klocek do klocka, by potem usłyszeć wielkie BAAAAAM, gdy wieża runie na podłogę.
A gdyby tak zaskoczyć swojego malucha i stare, opatrzone już klocki uczynić nowymi, a w dodatku... zwierzakowymi?

Potrzebne będą:
- TATUAŻE „ZWIERZĘTA” (w zależności od tego jakie zwierzaki w danym momencie najbardziej pociągają Twoje dziecko-ZWIERZĘTA AFRYKI, LEŚNE, DOMOWE itp.)
- drewniane klocki.

Przenieś tatuaż na powierzchnię klocka zgodnie z instrukcją na odwrocie: zdejmij folię zabezpieczającą, przyłóż ilustracją do powierzchni klocka, zwilż wodą przy pomocy gąbki, odczekaj chwilę , zdejmij papier i...podziwiaj jak stary klocek nabrał zupełnie nowego wyrazu.

A teraz...do zabawy!
Zwierzakowe klocki można zapakować do pociągu, lub na ciężarówkę. Układać z nich wieżę lub budować inne, ciekawe konstrukcje. Jeśli umieścicie ilustracje zwierząt na klockach zgodnie z ich wielkością (duży słoń–duży klocek, mała małpka–mały klocek, wysoka żyrafa–długi klocek itp) to będziecie mogli różnicować zwierzęta pod względem wielkości-układać je od największego do najmniejszego, tworzyć zbiory „mały/duży”.
Ważne jest, że każda zabawa z takimi klockami daje szansę na to, żeby dowiedzieć się jak wygląda i nazywa się dane zwierzę.
Może zbudujecie ZOO, pociąg albo labirynt?



Możliwości jest nieskończenie wiele, bo przecież to właśnie klocki dają możliwość niekończącej się zabawy.
A po zabawie... trzeba posprzątać. I to sprzątanie może mieć też inne korzyści niż tylko uporządkowana przestrzeń.
Wystarczy, że Ty-Rodzic też będziesz uczestniczył w porządkach: „podaj mi żyrafę”, „podaj mi słonia”, „wrzuć tutaj strusia”...
W ten sposób zwierzaki bardzo szybko wylądują w pojemniku, a ich nazwy mimochodem, zupełnie niewymuszenie wylądują w głowach Waszych dzieci.
Spróbujcie!



TU ZNAJDZIESZ:
------
Agnieszka Gąsior Pożarowska
Mama Oli i Adasia, pedagog i animator. Pasjonatka książek, zwłaszcza literatury dziecięcej, natury i leśnych wędrówek. Pisze wiersze i opowieści o życiu, codzienności i o tym co ją porusza. Lubi wesołą twórczość, zwłaszcza tą, w którą angażuje swoje dzieci. Wspólnie poznają świat tworząc proste pomoce edukacyjne i wymyślając własne sposoby na nudę.